„Don’t find fault, find a remedy”

Anna Tarczynska · 26 czerwca 2012

„Don’t find fault, find a remedy”  – Henry Ford

nie szukaj winy, szukaj rozwiązania

fajne, prawda? 🙂

W ubiegłym tygodniu brałam udział w seminarium dla radców prawnych dotyczącym rozwiązywania sporów w drodze mediacji.

Temat bardzo mi bliski, jako że jestem gorącą zwolenniczką polubownego załatwiania sporów (wszelkich). A sporów rodzinnych w szczególności.

Najważniejsza rzecz, o  której się dowiedziałam,  wiesz jaka jest?  Że  ponad 80% ludzi źle się czuje w sytuacji konfliktu !

Z pewnością nie muszę Cię przekonywać, że przy podziałach majątku, spory, czasem zażarte, nie są rzadkością.

I co ludzie robią, gdy chcą podzielić majątek? Zazwyczaj idą do sądu. Myślą, ufają, że WYSOKI SĄD szybko i sprawiedliwie ich podzieli. Albo idą do mecenasa i ten wnosi sprawę do sądu, nie sugerując  nawet, że może warto się zastanowić, czy nie da się sporu zakończyć polubownie. Sędziowie, choć powinni, rzadko nakłaniają zwaśnione strony do ugody. Często w zawarciu ugody przeszkadzają prawnicy. Zupełnie tego nie rozumiem.

I co dalej?

Dalej jest różnie. Ale zazwyczaj czekają nas lata niezdrowych emocji, stresu, wydatków,  nieuregulowanej sytuacji prawnej.

Uwierz mi, lepiej trochę odpuścić i się dogadać. Skupić się na tym, co jest dla Ciebie NAJWAŻNIEJSZE.

 Wiadomo, że skonfliktowane strony rzadko są w stanie same się porozumieć. Po to jest mediacja. Mediacja polega  na włączeniu w spór osoby trzeciej, która neutralnie spojrzy na sprawę. Niekoniecznie musi to być zaraz profesjonalny mediator – choć tacy godni są polecenia. Negocjacji może się podjąć również Twój prawnik, o ile oczywiście „czuje” o co chodzi w polubownym rozwiązaniu sporu. Prawnik może też wspierać Cię w procesie mediacji prowadzonej przez profesjonalnych mediatorów.

Co ZYSKUJESZ ?

  1. Zdrowie
  2. Spokój
  3. Czas
  4. Lepszą relację nie tylko z Twoim ex (choć trudno Ci dzisiaj w to uwierzyć, ale gwarantuję Ci, że w przyszłości  poprawna relacja bardzo się przydaje, w szczególności gdy macie wspólne dzieci), ale również z innymi osobami, które ciągane po sądach np. w charakterze świadków lub przez lata wysłuchujące kolejnych rewelacji z sali rozpraw  – tracą sympatię do stron konfliktu.
  5. Majątek, który po podziale jest już wyłącznie Twój i możesz nim szybko dysponować
  6. Pieniądze (zasadniczo podział majątku przeprowadzony polubownie jest tańszy niż Sądowy)
  7. ……
  8. ……

Ugodę możesz zawrzeć zawsze, również wówczas, gdy sprawa jest już mocno zaawansowana przed sądem. Bo właśnie wówczas pojawia się znużenie prowadzeniem sporu. Ludzie chcą zamknąć temat i zacząć życie od nowa. Warto wówczas ponowić  propozycję dotyczącą ugody lub mediacji, jeśli nie została zaakceptowana przez drugą stronę na początku.

Jasne, że nie zawsze rozwiązanie konfliktu w sposób ugodowy jest możliwe. Wówczas nie ma wyjścia. Pozostaje sąd. Ale jednak bardzo optymistyczne jest to, o czym powiedziałam na początku –  80% ludzi źle się czuje w sytuacji konfliktu !

Tego się trzymam  8)  .  A co Ty sądzisz?

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Marek Stawicki Marzec 28, 2013 o 12:39

Może z regóły tak, ALE najpierw upewnij się czy druga strona nie jest od tej reguły wyjątkiem.
Podziału majątku dokonaliśmy ugodą: zostawiłem żonie dwa domy i wszystkie oszczędności (w tym także moje sprzed małżeństwa). Zgodziłem się na aliemtny w wysokosci 3tys (dójka dzieci 5 i 9 lat) (rozwód bez orzekania o winie). Teraz mam same problemy. Ex wydaje pieniądze NIE na dzieci, a mnie nie odpisała od kredytu najeden z domów, przez co sam sobie nic nie mogę kupić.
Wszystko było super do momentu kiedy ona nie dostała tego czego chciała.
Mi zależało włąśnie na tych dobrych relacjach po rozwodzie, bo potwornie zależy mi na chłopcach.
Aktualnie mamy nadzór kuratorski, a ja jestem co chwila oskarżany o nowe rzeczy (alkoholizm, sexoholism, głodzenie, zaniedbywanie edukacji, że szkodzę ich zdrowiu itd itd…)
co chwila muszę chodzić gdzieś i udowaniać kim jeszcze nie jestem.
Ex próbowała drastycznie ograniczyć mi widzenia.
Oczywiście wszystkie zarzuty są bezpodstawne i odpierane, ale ile można? Cierpi na tym mój nowy związek i praca (jesteśmy po rozwodzie już ponad dwa lata).
Wszystkie sprawy wygrywam, oprócz alimentów – sąd przyjął że dyrektor zarządzająca dużym wydawnictwem (Valkea Media SA) zaabia 3,8tys miesięcznie, ale na dzieci wydaje niespełna 6tys miesięcznie, że normalne jest przy takich zarobkach spędzanie wakacji na Lazurowym Wybrzerzu, wysyłanie dzieci na obozy sportowe w cenach przeszło 2x większych niż średnie ceny za podobne obozy (ale tylko w okresie sprawy o alimenty), lekcje angielskiego podobnie za ponad 2krotną stawkę lekcji domowych itd itd… Najważniejsze w tym jest, że żadnen syn nie miał ŻADNYCH zajęć dodatkowych przed sprawą o alimenty, starszy stale powtarzał że wciąż słyszy ze mama nie ma pieniędzy, że jest im bardzo trudno, że to jest bardzo drogie – np zajecia z robotyki na które tak bardo chciał chodzić w szkole. Sprzęt sportowy dostają ode mnie, zabiream ich na wakacje i ferie, organizuję aktywny czas w moje widzenia (pon i środy i dwa week&y w miesiacu) bo z matka nie chodza nigdzie – ani basen, ani pingponk, ani kino, teatr, gokarty, tenis, nawet na rower – NIC… Przegrałem apelację bo sędzia nawet nie przeczytała pisma alepacyjnego! (kwota była za niska na kasację) sprawa trwała 7 minut.

Chciałem żeby po rozstaniu relacje z moją ex nie zaszkodziły moim relacjom z dziećmi. Dlatego zrobiłem tak wielkie głupstwo.
Teraz nie mam możliwości kupna mieszkania, a ona dzowni na policje kiedy spóźniam się z odprowadzeniem 15 minut.

Historia jest długa, bardzo długa, nie opiszę jej tutaj w szczegółach. Ma swoje wątki w szkole, w kuratorium oświaty, w prokuraturze itd itd. A wszystko dlatego ze starałem sie rozstać polubownie i zapewnić mojej ex to na czym jej zależało, wierząc ze to doceni.

Psycholog dziecięcy z którego pomcy muszę czasem korzystać (mój młodszy syn odmawia widzeń ze mną) uznał, że u matki dzieci występuje borderline, niestety nie mam jak zmusić ją do diagnozy w tym kierunku, sąd sugestie odrzucił.

Marek Stawicki

Odpowiedz

Anna Tarczynska | Intercyza Blog Marzec 28, 2013 o 13:51

Panie Marku, bardzo dziękuję za ten ważny i wartościowy komentarz. Moja pierwsza refleksja jest taka, że polubowne rozwiązanie sporu nie oznacza oddania wszystkiego drugiej stronie. Trudno w takiej sytuacji twierdzić, że zawarł Pan ugodę. Wręcz przeciwnie. W mediacjach nie może być przegranego i wygranego. Bo to nie służy dobrym relacjom.
Jeśli jest Pan z Warszawy lub okolic, to zapraszam Pana do Family Conuslting Center, które prowadzę i gdzie oferujemy bardzo szeroką pomoc w tego typu sytuacjach – http://fcc.com.pl/

Odpowiedz

Anuluj

Dodaj komentarz

Poprzedni Wpis:

Następny Wpis: